Wszystko zaczęło się na forum
http://www.podrozerowerowe.info/. W temacie Marcina, w którym pytał o ciekawe miejsca na trasie swojej wyprawy wokół Polski, rozpisałem się obszernie na temat okolic Krakowa. Podobnie aktywni byli inni tubylcy - Magda i Maciek. Jednak ze względu na kontuzję Magdy i wyjazd Maćka, wyszło na to, że jestem jedyną osobą, która mogła by oprowadzić Marcina po Krakowie, gdyż taką wcześniej wyraził wolę. Ucieszyłem się że poznam kogoś z forum osobiście.
Na kilka dni przed swoim wyjazdem Marcin napisał do mnie, że jego plany uległy zmianom. Zamiast z Krakowa kierować się na północ postanowił odbić na południe by po słowackich drogach objechać Tatry wokoło. Wyszedł też z propozycją czy nie chciałbym się przyłączyć do niego gdyż jego kumpel zrezygnował z wyjazdu. Ja natomiast nie wahając się przytaknąłem i już mi się pojawił błysk w oczach na samą myśl o kolejnej rowerowej wycieczce.
W sobotę Marcin dojeżdża do Krakowa pociągiem z Tarnowa ze względu na brzydką pogodę i chęć odpoczynku. Odbieram go z peryferyjnej stacji niedaleko mojego miejsca zamieszkania, skąd kierujemy się do Magdy u której miał umówiony nocleg.
Jednego dnia poznaję osobiście już dwie osoby z forum. Jest to dosyć ciekawe doświadczenie ponieważ choć wcześniej się nie znaliśmy każdy wiedział już dość dużo o drugiej osobie na podstawie informacji z forum oczywiście.
U Magdy przeczekujemy deszcz i bez bagaży jedziemy zwiedzić Kraków na rowerach. Choć przewodnik ze mnie kiepski to chyba zupełnym brakiem wiedzy o swoim mieście się nie wykazałem. Kilka legend i anegdot z podstawówki jeszcze się pamięta ;)
Po tej całej wycieczce wracamy do Magdy by rano znów się spotkać i wyruszyć na podbój Tatr.
Dzień 1
Golkowice - Skawina - Izdebnik - Przełęcz Sanguszki (482 m n.p.m.) - Maków Podhalański - Przełęcz Krowiarki (1012 m n.p.m.) - Zubrzyca Dolna
Dane z licznika:
Trip distance: 121,5 km
Trip time: 6 h 48 min
Average speed: 18,1 km/h
Max speed: 45,6 km/h
Temperature min: 13 st C
Temperature max: 34 st C
Calorie: 1787
Fat-burn 0,2 kg
Wyjechałem o 8 30 spod domu. Po 5 min łapie mnie deszcz i do Magdy dojeżdżam już cały przemoczony. Marcin jest już prawie gotowy, więc ruszamy na Skawinę - ostro pod wiatr. W Radziszowie odbijamy na Wolę Radziszowską testując trasę Bursztynowego Szlaku prowadzącego do Budapesztu. Wynik całkiem niezły, szlak jest dosyć dobrze oznakowany na tym odcinku. Dojeżdżamy do Izdebnika i skręcamy na Sułkowice. Pierwszą przełęcz (Sanguszki) pokonujemy bez większych problemów. W Baczynie zaczyna wychodzić słonce. W Zembrzycach znów skręcamy na szlak bursztynowy, jednak tym razem to pomyłka. Dojeżdżamy do momentu, w którym droga zaczyna iść ostro w gore po kamieniach wiec zawracamy. Przed Makowem Podhalańskim zaczynam źle się czuć. Wstyd się przyznać ale to efekt jazdy na na pusty żołądek. Stajemy pod sklepem by zrobić większe zakupy a potem na ryneczku dłuższy odpoczynek, po którym ruszamy na Przełęcz Krowiarki. Tym razem na podjeździe nie ma much :), ale za to na liczniku wybija mi 100 km tego dnia. Po zjeździe szukamy noclegu. Znaleźliśmy idealne miejsce w Zubrzycy Dolnej, 200 m na zachód od drogi przy jakiejś ogrodzonej kapliczce.
Dzień 2
Jabłonka - Chyżne (PL/SK) - Podbiel - Zuberec - Vyšne Hutianske sedlo (950 m n.p.m.) - Przełęcz "pod Holicą" (1120 m n.p.m.) - Liptovský Mikuláš - Pribylina
Dane z licznika:
Trip distance: 107,3 km
Trip time: 5 h 53 min
Average speed: 18,6 km/h
Max speed:
59,0 km/hTemperature min: 23 st C
Temperature max: 39 st C
Calorie: 1631
Fat-burn 0,2 kg
W tym dniu padła mi bateria w telefonie, a ładowarki samochodowej, by ładować z dynama, jeszcze nie kupiłem. Poza tym jechaliśmy w ten dzień do samego zmierzchu więc z tych dwóch powodów nie zrobiłem relacji na bieżąco ani w telefonie ani odręcznie. Postaram się z pamięci streścić kolejne dwa dni.
Wyjechaliśmy z Zubrzycy trochę spóźnieni ponieważ dzień wcześniej rozregulowały się przerzutki w moim rowerze i konieczne było ich ustawienie. Migiem dojeżdżamy do Jabłonki na małe zakupy, przed granicą i potem już drogą krajową aż do samej Słowacji i miejscowości Podbiel gdzie skręciliśmy na Zuberec. Kilometry dosyć szybko uciekają. Jednak za Zubercem zaczynają się, nie do końca spodziewane, podjazdy. Jest to właśnie Vyšne Hutianske sedlo a potem Przełęcz "pod Holicą" (w cudzysłowie ponieważ nie znalazłem jej nazwy) z której rozciąga się przepiękny krajobraz na Tatry Niskie. Z samej przełęczy zjazd na tyle ciekawy, że udaje mi się pobić swój rekord prędkości z 56 na 59km/h :) Dojeżdżamy do Liptovský Mikuláš po drodze mijając grupy słowackich rowerzystek. Tak... same rowerzystki ;) Teraz zaczynam się czuć jak na prawdziwych wakacjach. Daleko od domu, nieznany dotąd krajobraz i piękne słońce w którym Liptovský Mikuláš przypomina mi, dzięki swoim białym domom, tureckie miasteczko ;) To był chyba taki przedsmak zbliżającej się wyprawy.... :) Jednak po zakupach jedziemy dalej gdyż plany kilometrowe na ten dzień były dużo większe niż byliśmy w stanie osiągnąć. Po minięciu najdłuższego mostu Słowacji zaczynamy podjazd do Štrbské Pleso, który przerywamy noclegiem na pastwisku pod lasem z widokiem na Krywań.
Dzień 3
Dane z licznika:
Trip distance: 118,8 km
Trip time: 7 h 03 min
Average speed: 17,2 km/h
Max speed: 50,3 km/h
Temperature min: 14 st C
Temperature max: 33 st C
Calorie: 1681
Fat-burn 0,2 kg
Štrbské Pleso (1315 m n.p.m.) -
Sliezsky Dom (1670 m n.p.m.) - Vysoké Tatry - Ždiar - Łysa Polana (SK/PL) - Zakopane
Misie z pobliskich lasów nie były łase na nasze resztki kolacji i na nas więc wyruszyliśmy o 10-tej ;) Słoneczko, wiatr w buzie (zresztą tak jak wczoraj) i podjazd do Štrbské Pleso. Na zmianę wymijamy się z dwoma rowerzystami jadącymi w tym samym kierunku. W Štrbské Pleso okazuje się że to Czesi z Czeskiego Cieszyna, dlatego też bardzo dobrze mówili po polsku. Pogratulowaliśmy sobie nawzajem przy jeziorku i oni pojechali gdzieś sobie ;) a my w stronę punktu dzisiejszego dnia czyli w stronę Śląskiego Domu - położonego u stóp Gerlacha hotelu turystycznego na wysokości 1665 m n.p.m. czyli powyżej poziomu regla górnego (lasów iglastych).
Tak wysoko rowerem jeszcze nie byliśmy :) Podjazd też nie łatwy ponieważ na długości 7km cały czas w granicach 10%-17% profil tu ;) ->
http://www.genetyk.com/podjazdy/velicke_pleso.gif Ale po ponad półtora godzinnym pedałowaniu znajdujemy się u celu, gdzie z dumą możemy zrobić sobie zdjęcie przy tabliczce Sliezsky Dom (1670 m n.p.m.) :)
Tak w zasadzie zakończyliśmy podboje Tatr, po krótkim zjeździe który Marcin sfilmował (dzięki moim expanderom;) ) i zjeździe z Cesty Slobody rozstaliśmy się w pobliżu miejscowości Lendak. Marcin pojechał w stronę Szczawnicy ja natomiast do Zakopanego na pociąg.
Mogę powiedzieć że był to rekordowy wyjazd dla mnie. Rekord max prędkości, rekord wysokości zdobytej na rowerze, rekord dystansu dziennego, itd. ;)
Bardzo dobrze podróżowało mi się z Marcinem, mamy podobne tempo, dużo przydatnych rad usłyszałem od niego i dobrze dogadywaliśmy się mimo indywidualistycznych charakterów :) Dzięki więc za zaproszenie do wspólnej wyprawy i mam nadzieję że jeszcze nie raz będzie szansa pojeździć razem. Być może wtedy to ja odwiedzę rodzinne strony Marcina.
Dystans całkowity: 347,6 km
Suma podjazdów: 4 584 m
WYBRANE ZDJĘCIA ->
http://knp.ae.krakow.pl/~bierb/mala_petla_tatry/